piątek, 10 marca 2017

"Pocałunek"

Podobnież...


...pocałunek w usta oznacza miłość.


Francisa nie było w domu przez tydzień. Nie było go nawet w Londynie, ani w całej Anglii. Wyjazd do Paryża był niespodziewany, ale nie mógł nic poradzić na śmierć, ciotki babki wujka kuzynki przyjaciółki swojej matki, czy kogoś innego, podobnież należącego do jego rodziny, kogo nie miał okazji nawet poznać.


Już wsiadając do samolotu we Francji, czuł się bardzo szczęśliwy, ale dopiero w momencie przekroczenia progu domu, widząc niewysoką blondynkę w fartuszku sugerującym jej kuchenną rewolucję, uśmiechnął się tak szeroko, jak tylko mógł. Śmiejąc się, porwał ją w objęcia i obrócił, zanim spojrzał jej głęboko w oczy, opierając swoje czoło o jej.


Pocałował ją delikatnie, ukazując w tym jednym geście całą tęsknotę, jaką czuł. Kobieta szybko odwzajemniła pocałunek, ale przerwali po chwili, słysząc alarm przeciwpożarowy. Ich początkowo zaskoczone spojrzenia szybko zmieniły się w rozbawione, a Francuz nawet zaśmiał się, zanim puścił ukochaną i skierował się do kuchni. Trzeba uratować sytuację.



...pocałunek w policzek oznacza tęsknotę.


To było już wieczorem, kiedy Francis posprzątał w kuchni i udał się do salonu. Tak jak się spodziewał - jego ukochana Victoria siedziała na kanapie po turecku, nogi miała przykryte kocem, pisała na laptopie kolejny artykuł, zarazem słuchając muzyki.


Doskonale wiedział, że nawet, jeśli teraz po prostu stanąłby metr przed nią, nie zauważyłaby go. Dlatego postanowił od razu usiąść obok, dzięki czemu ona zauważyła jego obecność. Przez chwilę jeszcze jej palce naciskały klawisze na klawiaturze, aż skończyła pisać zdanie, która miała już ułożone w głowie i dopiero wtedy zdjęła słuchawki, przenosząc spojrzenie swoich zielonych oczu na Francisa.


Uśmiechnął się i zwyczajnie przytulił ją, przy okazji całując w policzek.


- Tęskniłem - szepnął prosto do jej ucha, przy okazji zerkając na kolejny tekst dotyczący ogrodnictwa. Nigdy nie zrozumie pasji swojej ukochanej...



...pocałunek w dłoń oznacza szacunek.


Poznali się na imprezie urodzinowej ich wspólnego przyjaciela. Polak zaprosił zarówno Francisa jak i Victorie, mając wrażenie, że ich spotkanie mogłoby być ciekawe. Znienawidzili się od pierwszego spojrzenia.


Panna Kirkland od razu oceniła, że Francis, to pewnie kolejny Francuz uważający wyższość swojego głupiego narodu nad Anglikami. Widząc go, od razu stwierdziła, że pewnie zajada się ślimakami i innymi żabami, że pewnie w tym tygodniu poderwał więcej dziewczyn, niż mógłby policzyć, i, że my God! - on jest taki przystojny.


Oczywiście, wypierała się ostatniej myśli.


Francis, kiedy przedstawiał się jej, ucałował jej dłoń i uśmiechnął się tak, że na jej bladej skórze pojawiły się rumieńce. Feliks - ich polski przyjaciel - zaśmiał się wtedy, że nawet pasowaliby do siebie, ale Victoria od razu zaprzeczyła.


Bonnefoy znienawidził ją w momencie, w którym zaczęła umawiać się z pewnym Amerykaninem.



...pocałunek w czoło oznacza zapewnienie bezpieczeństwa.


W przeszłości Francis wiedział, po prostu wiedział, że Victoria zasługuje na kogoś lepszego, niż Alfred F. Jones. Wszystko mówiło mu, że powinien zapobiec temu związkowi, zanim Amerykanin zrani dziewczynę, ale na nic zdały się jego tłumaczenia. Wyzwała go wtedy od zazdrosnego żabojada, który nie może uwierzyć, że jej podoba się ktoś inny, niż on sam.


Tego dnia w Londynie padało tak, jak zawsze. Kierował się do swojego przyjaciela, Gilberta, który zaprosił go na piwo. Miał też wpaść Antonio. Dlatego też szedł pod parasolem, oczywiście wyglądając idealnie jak zawsze, zamiast chronić się przed deszczem w domu.


Nie spodziewał się, że panna Kirkland będzie biegła z naprzeciwka. A tym bardziej, że zapłakana wpadnie na niego, ściśnie swoimi delikatnymi dłońmi jego płaszcz i po prostu wtuli się w jego ciało. Początkowo objął ją wolną ręką i przez chwilę po prostu czekał, aż jej oddech uspokoi się.


Później zabrał ją do siebie do domu. Zmartwiło go to, że nawet nie protestowała wtedy, ale tłumaczył sobie, że była po prostu zbyt słaba. Usadził ją w swoim salonie, znalazł gdzieś w szafce herbatę i zaparzył ją jej. Nie była jakaś bardzo dobra, ale to dlatego, że nigdy nie pijał herbaty, którą - w zależności od pory dnia i jego humoru - zamieniał na filiżankę kawy lub lampkę wina.


Początkowo milczeli razem, A później, kiedy się przed nim otworzyła, dowiedział się, że to wszystko wina jej byłego chłopaka - Alfreda. Zdradził ją z jakąś Amerykanką i zdecydował się wrócić do Stanów, jak gdyby nigdy nic. Wtedy Francis, wiedziony dziwnym instynktem, pocałował jej czoło obiecując, że tamten jeszcze pożałuje.


Alfred musiał przesunąć swój lot z powodu trafienia do szpitala. Francis nie spodziewał się nigdy, że pobicie będzie aż tak poważne,



...niektóre pocałunki niezależnie od miejsca pocałowania mają to samo znaczenie.


Obserwując już późnym wieczorem Victorię, która męczyła się z artykułem, postanowił zakończyć tę katorgę. Podszedł do niej od tyłu i pochylił się nad nią, przez chwilę po prostu wpatrując się, jak po raz piąty poprawia jedno i to samo zdanie.


Dłonie blondynki zawisły nad klawiaturą w momencie, w którym usta Francisa dotknęły jej szyi. Przeszło jej przez myśl, że przecież ma mało czasu na pisanie i powinna wyrzucić z pokoju tego żabojada, ale nie mogła nic na to poradzić, że z jej ust wydobyło się tylko westchnięcie.



...ich historia nie była łatwa, ale najważniejsze, że kiedyś znaleźli swój własny happy end...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz